"Walcz z rutyną w łóżku"
dodane przez: fastboik, Czytane 1993
poleć znajomemu

Jeśli kochasz się tylko w weekend, w łóżku, po ciemku, albo wymigujesz się bólem głowy czas zabrać się za swoje życie seksualne!
Polacy to bogowie i boginie seksu – tak przynajmniej wynika z badania Lady Insert 2008. Według niego nasza aktywność seksualna zdecydowanie przerasta średnią europejską. Ponad 60 proc. rodaków (kobiet i mężczyzn w wieku 30-34 lat) deklaruje, że kocha się co najmniej raz w tygodniu, a 12,6 proc. uprawia seks codziennie. Nie mieścisz się w tych normach? Możesz to zmienić!
1. Gdy libido odmawia współpracy…
Wydawałoby się, że im rzadziej oddajemy się miłosnym igraszkom, tym bardziej powinniśmy być ich złaknieni. Błąd. Jeśli masz się z kim kochać, ale po prostu tego nie robisz, tracisz apetyt na seks. Jak go odzyskać? Przede wszystkim nie traktuj zmęczenia i braku czasu jako seksualnej wymówki. Badania potwierdzają, że pary zajęte np. wychowaniem dzieci oraz te, które potomstwa nie mają, kochają się z równą częstotliwością. Dlaczego zatem akurat ty miałabyś zaniżać te dane? Spróbuj przełamać wewnętrzny opór i zamiast po raz kolejny obwieszczać, że musisz już iść spać, zainicjuj grę wstępną lub na taką odpowiedz. To ma sens, nawet jeśli na początku pozbawione jest spontaniczności. Na tę z pewnością przyjdzie pora później. Im bowiem częściej będziesz się kochać, tym bardziej rozbudzisz swoje libido.
* Jeśli rzeczywiście notorycznie brakuje ci sił, być może cierpisz na zespół przewlekłego zmęczenia. Idź do lekarza! Weź też pod lupę swój codzienny grafik. Gdy wykreślisz z niego parę punktów, odzyskasz w sypialni wigor.
2. Sekret seksualnej abstynencji
Spadek zainteresowania seksem często dotyczy udanych związków – twierdzą naukowcy z Niemiec. Według nich taki wpływ na pożycie ma poczucie bezpieczeństwa. Ponieważ nie wyzwala ono silnych emocji, we krwi krąży mniej dopaminy i neoadrenaliny. A to właśnie dzięki tym hormonom czujemy „motyle w brzuchu”. Co w takiej sytuacji robić? Na początek warto obudzić dreszczyk emocji…
* Wielkie łóżko w sypialni jest z pewnością wygodne, ale kochanie się wyłącznie w nim z czasem staje się nudne. Pora uruchomić wyobraźnię! Fotel, miękki dywan, a nawet stół to także miejsca stworzone do uprawiania miłości.
3. Od radości do namiętności…
Stuart Brody, psycholog z Uniwersytetu w Paisley (Wielka Brytania), udowodnił, że osoby, które często uprawiają seks, lepiej wypadają podczas publicznych wystąpień. Są bowiem mniej zestresowane niż miłośni abstynenci. Co jednak robić, gdy ciągła nerwówka odbiera nam ochotę na amory? Zapewnić sobie duuużą dawkę pozytywnych emocji. Według naukowców z japońskiego Instytutu Badań nad Mózgiem RIKEN, śpiew, taniec i tym podobne zajęcia aktywizują w mózgu obszary odpowiedzialne za odczuwanie przyjemności i radość z nagrody. Dokładnie te same, które pobudza seks.
* Rzućcie się w wir karnawałowego szaleństwa! Strojenie się na bal i późniejsze tańce są niczym… rytuał godowy.
4. Hormonalna żonglerka
Popęd seksualny rośnie podczas owulacji. W dni płodne kobietę otacza bowiem wyjątkowo silna aura feromonów (to taki tajny wabik). My same także mamy wtedy wyjątkowo wrażliwe powonienie. Intensywniej więc reagujemy także na męskie wdzięki. Ale uwaga, według amerykańskich naukowców mechanizm ten może zakłócać przyjmowanie hormonalnych tabletek antykoncepcyjnych. Nie tylko hamują one owulację (i towarzyszące jej efekty specjalne), ale także obniżają znacznie poziom testosteronu (ten męski hormon krąży również w naszej krwi). Efekt? Spadek libido. By do niego nie dopuścić, warto wziąć pod lupę zabezpieczenia. Można np. poprosić lekarza o przepisanie pigułek nowszej generacji, z mniejszym stężeniem hormonów. A jeśli nie zależy ci na 100-procentowej kontroli poczęcia, lepiej przestawić się na prezerwatywy (ich zakładanie może stać się elementem gry miłosnej), plemnikobójcze globulki i pianki lub metody naturalne.
* Kobiety stosujące antykoncepcję hormonalną często narzekają na suchość pochwy (stosunki są wtedy mniej przyjemne, a nawet bolesne). By wesprzeć naturę, warto sięgnąć po intymne żele nawilżające (np. Durex Paly, Feminum, K-Y czy Unimil Warming Pleasure). Ich stosowanie nie tylko poprawia jakość współżycia. Może być także dodającym pikanterii elementem gry wstępnej.
5. Pożywka dla zmysłów
Biolodzy z Uniwersytetu w Gainesville (USA) ustalili, że szczyt potrzeb seksualnych przypada na… 17 marca. Polscy specjaliści od seksu dość sceptycznie odnoszą się do określania tak konkretnej daty. Zgadzają się jednak, że na libido korzystnie działa wiosenne słońce i fakt, że chętniej eksponujemy swoje wdzięki. Oczywiście, by zawrzało w sypialni, nie ma sensu czekać do marca. Sprzyjający miłości klimat można bowiem stworzyć niezależnie od aury. Niczym afrodyzjak podziała unosząca się w mieszkaniu woń olejku grejpfrutowego albo otaczająca cię subtelna woń kwiatowych perfum. Miłosny zapał pomoże wzniecić też odpowiednia dieta. Powinny się w niej znaleźć zwłaszcza ryby i drób (obfitują one w stymulujący pro- dukcję hormonów płciowych cynk i wzmagającą potencję argininę).
* Całujcie się namiętnie! Zakochane kobiety lubią okazywać czułość, choćby przez zwykłe buziaki. Dla mężczyzn nie są one tak istotne. By obydwie strony były zadowolone, warto jednak częściej całować się z języczkiem. Według badaczy z Nowego Jorku taka technika budzi u panów namiętność.
6. Gra wstępna zaczyna się za dnia…
Po powrocie z pracy wiele z nas wskakuje w ulubiony dres lub starą kieckę… Cóż, może i są wygodne, ale czy czujemy się w nich atrakcyjne? No właśnie. Tego samego wrażenia pozbawiamy też swoich mężczyzn. A przecież to wzrokowcy. Może warto więc zainwestować w jakiś nowy ciuszek i (koniecznie!) ładną bieliznę.
* Za seksowne uchodzi noszenie butów na wysokim obcasie. Ale w tym wypadku nie tylko o sam wygląd chodzi. Według dr Marii Cerutto, urologa z Włoch, wielbicielki szpilek czerpią więcej przyjemności z seksu, bo mają mocniejsze mięśnie dna miednicy niż kobiety, które preferują płaskie podeszwy. Dlaczego? Bo chodzenie w pozycji na palcach to doskonałe ćwiczenie dla intymnych mięśni.
Źródło: www.polki.pl


