• Strona główna Słownik pojęć Baza chorób Baza lekarzy Forum dyskusyjne Słownik pojęć Redakcja Reklama Kontakt

Oriflame, Freya EDT

Wybitni twórcy zapachów twierdzą, że kobiecość to najważniejszy trend XXI wieku. Oznacza to zmierzch zapachów unisex,...

dalej
Rossmann, Sunozon,...

Intensywnie nawilża, zapewnia naturalnie wygladającą, równomierną opaleniznę. Cenne składniki pielęgnują i nawilżają...

dalej
  • Strefy erogenne kobiety
  • Antykoncepcja z gwarancją
  • Nadmierne owłosienie
  • Modelowanie kształtu twarzy
  • Trwała
  • Włosy - Dbać? Tak ale...
  • Kontury ciała
  • Stopy w górę
07 maja 2007, godzina 11:19:21
"Ciężkie czasy dla wątroby"

dodane przez: root, Czytane 900 poleć znajomemu

drukuj

Przywiązanie do tradycji biesiadowania często daje się nam we znaki! Najpierw nie możemy się oprzeć świątecznym przysmakom, a potem w domowym zaciszu walczymy z niestrawnością. Jak się z tym uporać radzi dr Antoni Gugulski, gastrolog.
Co warto wiedzieć o wątrobie? Dlaczego ten narząd jest dla nas aż tak ważny?

Nie tylko ważny, ale niezwykły. W ciągu minuty przez wątrobę przepływa 1,5 litra krwi, co daje ponad 2 tys. litrów na dobę! Można ją porównać do sporej fabryki, w której odbywa się istotny proces produkcyjny. Narząd ten wytwarza nie tylko żółć, niezbędną w procesie trawienia, ale i wiele potrzebnych do życia substancji, głównie białek (w tym albumin i czynników krzepnięcia) i cholesterolu. Innym zadaniem wątroby, szczególnie doniosłym w okresie świąteczno-karnawałowym, jest odtruwanie organizmu. Jak z tego wynika, bez niej żyć się nie da.

Od nas z kolei zależy, czy damy jej żyć...

Cóż, ta fabryczka pracuje dla nas po cichu, po cichu też - co chciałbym zaznaczyć - się psuje.
5 rad co zrobić, gdy dokucza wątroba
Przede wszystkim po przejedzeniu trzeba dać jej "święty spokój". Powstrzymać się od picia alkoholu i jedzenia ciężkostrawnych potraw. Wątrobę uleczy czas. Kiedy wyzdrowieje, można powrócić do normalnych nawyków żywieniowych.

Pomóc może także picie ziółek. Godne polecenia są np. rumianek czy szałwia, działające przeciwzapalnie, wiatropędny koper włoski, a także dziurawiec i mięta, pobudzające wydzielanie żółci. Jeśli obfite posiłki będziemy "przepijać" ziołami, siłą rzeczy mniej wypijemy np. kawy oraz napojów gazowanych.

Wielu biesiadnikom ulgę mogą przynieść również leki dostępne bez recepty (takie jak np. Raphacholin, Sylimarol, czy Hepatil). Preparaty te działają ochronnie na błony komórek wątrobowych i mogą zlikwidować przykre objawy.

Na pewno warto zająć wygodną pozycję, rozluźnić ubranie (zdjąć krępującą sukienkę) i odpocząć.

Podczas intensywnego ruchu może się dodatkowo pojawić kolka.

Jeżeli jednak dolegliwości nie ustępują, wskazana jest wizyta u lekarza.

 leży nieco na uboczu. Czy natychmiast reaguje na zbyt obfity posiłek?

Niektórzy znają swoje ciało i trafnie odczytują jego reakcje, ale nie wszyscy. Dlatego przypomnę, że wątroba zlokalizowana jest pod prawym dolnym żebrem, nieco w głębi. Nie wchodzi bezpośrednio w skład przewodu pokarmowego, lecz pracuje dla niego, a konkretnie dla jelit, z którymi łączą ją naczynia krwionośne. Strawiony pokarm wędruje z krwią do wątroby, tam następuje wielkie oczyszczanie. Czysta już krew płynie do serca i dalej, zasilając organizm.



Jak rozumiem, mówiąc o "ataku wątroby" lub o tym, że "wątroba nas boli" mylimy pojęcia, bo boli coś całkiem innego?

Owszem. To, co popularnie nazywamy atakiem wątroby, bardzo rzadko jest schorzeniem tego właśnie narządu. Sygnalizuje z reguły zapalenie pęcherzyka żółciowego albo kolkę jelitową, czyli po prostu zaburzenie skurczów jelit.

Czy sama wątroba nie wysyła nam żadnych niepokojących sygnałów? Taka jest cierpliwa?

Owszem wysyła. Wątroba nie boli, ponieważ nie jest unerwiona. Jeśli jednak zjemy bardzo dużo lub dostarczymy jej czegoś szczególnie dla niej zabójczego, wówczas zmusimy ją do intensywniejszej pracy. W efekcie narząd obrzmiewa od nadmiaru przerabianej krwi i zaczyna rozpychać swą otoczkę - torebkę wątrobową, w której dla odmiany nerwy się znajdują. I właśnie wtedy odczuwamy ból, który jest przykrym objawem, ale nie musi oznaczać choroby wątroby.

Na święta i karnawał czekamy z niecierpliwością, lubimy sobie pofolgować przy stole. Czy należy narzucić sobie reżim i niektórych produktów się wystrzegać, by złagodzić skutki przejedzenia?

Nie chcę państwa zniechęcać do kultywowania tradycji i odmawiania sobie wszystkiego. Jedzenie jest przyjemnością, zwłaszcza dobre i w miłym gronie, nie należy więc z takiej radości rezygnować. Na szczęście nasze ciało ma nie tylko określoną wytrzymałość, ale też mechanizmy samoregulacji. Chwile słabości przy suto zastawionym stole trzeba okupić małym cierpieniem. Nawet najzdrowszy człowiek po większym przejedzeniu odczuwa dolegliwości, które jednak zwykle ustępują po kilkudziesięciu minutach (do kilku godzin), rzadko przeciągając się na dzień lub dwa.

Co wątrobie szkodzi najbardziej?

Jeśli chodzi o dietę, odpowiedź jest prosta: tłuszcze i alkohol. Ale podkreślam - to ostrzeżenie na dłuższą metę. Gdy dużo pijemy, wątroba "ma co robić" i cała skupia się na tym, by nas odtruć. Alkohol jest specyficzną, wybitnie toksyczną substancją, która w znacznym stopniu uszkadza jej komórki. Z tłuszczem jest podobnie: strawienie go też wymaga wzmożonego wydzielania żółci, zmuszając wątrobę do bardzo intensywnej pracy. Nie powiem tu więc nic oryginalnego, bo rzecz jest oczywista: warto ograniczać spożywanie alkoholu i tłuszczów zwierzęcych.

Zostańmy przez chwilę przy alkoholu. Lekarze twierdzą, że to trucizna. Ale z drugiej strony pokutuje wiele obiegowych opinii na temat tego, w jakiej postaci jest najzdrowszy.

Wątrobie szkodzi etanol, niezależnie od formy, w jakiej go wypijemy. Ale coraz większe szkody czynią w nas trunki niskoprocentowe, ponieważ... wypijamy ich najwięcej.

Obala pan mit, jakoby wino było zdrowe.

Nie ma zdrowego alkoholu, ale też nie ja obalam mit o winie. Czy wie pani, że w Europie najlepsze kliniki hepatologiczne, czyli zajmujące się leczeniem schorzeń wątroby, znajdują się we Włoszech, Francji i Hiszpanii? W tych krajach - winiarskich potęgach, gdzie i spożycie wina jest największe, odnotowujemy najwięcej przypadków marskości wątroby! Statystyczny obywatel tych krajów pije więcej czystego alkoholu niż statystyczny Polak, a przecież znacznie rzadziej pije wódkę... Podobnie rzecz się ma z piwem: w Niemczech i Czechach, a coraz częściej i w Polsce, marskość to choroba piwoszy. Proszę sobie wyobrazić, ile alkoholu wypijają oni w życiu. A wódka szkodzi i na wątrobę, i na głowę: powoduje uzależnienia, niszczy więzi rodzinne i społeczne.
Ostatnio przeczytałam rewelacyjne doniesienia na temat wina białego - że odkaża przewód pokarmowy, zabijając bakterie coli i salmonellę...

To rzeczywiście rewelacja, zważywszy że wspomniane bakterie występują w jelicie grubym, wino natomiast wchłaniane jest "wyżej", na poziomie żołądka i górnego odcinka dwunastnicy... Gdyby nawet przyjąć, że minimalne dawki alkoholu na coś tam pomagają, zapewniam panią, że w skali społecznej informacja ta przyniesie więcej szkody niż pożytku. Więcej osób zacznie z tego powodu pić - i to niemało.

Skoro mowa o dawkach minimalnych. Czy da się określić, jaka jest jeszcze bezpieczna dla wątroby?

Ja się tego nie podejmuję. Po pierwsze - jak już mówiłem - alkohol szkodzi w każdej ilości. Po drugie, nasza tolerancja czy raczej odporność na alkohol to sprawa indywidualna, nierzadko genetyczna. Po trzecie, całkowicie zdrowa wątroba może znieść więcej niż wątroba już nadwyrężona czynnikami innymi niż picie. Dlatego wolę powiedzieć co innego: wątrobę bardziej niszczy picie systematyczne.

Czy to prawda, że mężczyzna może wypić więcej niż kobieta, czy też mamy do czynienia z kolejnym mitem?

To akurat nie mit. Kobiety mają nieco mniejszą wątrobę. Poza tym inaczej przebiega trawienie alkoholu. Wreszcie, organizm kobiety bardziej się koncentruje na cyklicznej przemianie hormonów. W rezultacie, przy wspomnianym już piciu przewlekłym, dla kobiety dawka toksyczna jest o połowę mniejsza niż dla mężczyzny.

Czy człowiek, który częściej pije, lepiej toleruje alkohol?

Rzekłbym, że jest dokładnie na odwrót: ten, kto lepiej toleruje alkohol, pije częściej i więcej. Tzw. mocne głowy są bardziej zagrożone alkoholizmem, gdyż ich organizm nie uruchamia naturalnych mechanizmów obronnych. Nawet jeśli nasz organizm dobrze toleruje alkohol, nie oznacza, że dobrze toleruje go wątroba.
Czym w takim razie jest marskość wątroby - o ile wiem, nieodwracalna?

To trwałe uszkodzenie struktury wątroby. Czynne komórki zostają zastąpione przez zwłókniałą, nieaktywną tkankę łączną. Za marskość w dużej mierze odpowiedzialne są wirusy żółtaczki typu B i C oraz przewlekłe picie. I na tym przy okazji świąt oraz karnawału proponuję poprzestać, bo to niewesoły temat. Zapewniam czytelniczki, że nie nabawią się marskości wątroby przy sylwestrowym szampanie i świątecznym ucztowaniu.

Pomożemy jej trochę, nie pijąc na czczo?

Na pewno. Zasadność tzw. zagrychy została potwierdzona naukowo i to nie jest żart. Żołądek i wątroba "zajmą się" najpierw posiłkiem, przez co alkohol wchłonie się wolniej.

Ustaliliśmy już, że najwięksi wrogowie wątroby to tłuszcz i alkohol. Co jeszcze?

Wirusy oraz niektóre lekarstwa. Ale uspokajam: lekarz wie, co robi, przepisując dany lek, i z pewnością jego dobroczynne działanie jest dużo większe niż szkody, jakie może wyrządzić. Zresztą predyspozycje do nadwrażliwości na dany lek to sprawa indywidualna, zaś po kuracji wątroba zwykle regeneruje się sama.

  • Lysieniustop.pl

    I problem z głowy. Jedyny serwis, który...

    dalej
    Społeczność Helox

    Szukasz dzwonków na komórkę?...

    dalej
    Klinika Handsome Men

    Łysienie to już nie problem! Wygraj...

    dalej

.
e-Masaż, masaże

Uroda

Kobiece Strony

depilacja laserowa

                       

włosy medycyna moda kosmetyki
perfumy makijaż wizaż kontakt

all rights reserved by powabna.com


design by Kwaku Wykonanie Cabin.pl | System klasy cms CDA 2007 | Reklama | Pozycjonowanie