"Atak z różnych stron zwiększa szansę zwycięstwa"
dodane przez: root, Czytane 331 poleć znajomemu
Komórki rakowe nie poddają się łatwo i żeby je całkowicie zniszczyć, zazwyczaj trzeba użyć kilku rodzajów broni. Na szczęście jej arsenał stale się powiększa, a terapie są coraz bardziej skuteczne.
Chyba wszyscy wciąż czekamy z nadzieją na wynalezienie leków w ogóle zapobiegających nowotorom. Na razie jednak marzeniem onkologów są takie metody leczenia, które niszczyłyby komórki raka w dowolnym miejscu ciała, nie uszkadzając przy tym ani jednej zdrowej. Obecnie stosowane terapie pozwalają bowiem zwyciężyć wroga, ale jeszcze nie są zupełnie obojętne dla organizmu, choć na pewno coraz mniej szkodliwe.
Chirurgia, radio- oraz chemioterapia to od lat główne metody leczenia nowotworów, ale stale doskonalone i coraz bezpieczniejsze. Przybywa też nowych, skutecznych leków. Wynaleziono już pierwszy tzw. inteligentny lek (Herceptin), który zabija wyłącznie komórki rakowe, nie niszcząc zdrowych. Niestety, nie wszystkie typy komórek nowotworowych są na niego wrażliwe, dlatego Herceptin nie zawsze pomaga. Wprowadza się także coraz to nowe metody obrony organizmu przed szkodliwym działaniem farmaceutyków. Na przykład przed rozpoczęciem chemioterapii lekiem niszczącym tzw. komórki macierzyste (m.in. szpiku kostnego) można je pobrać od pacjenta, a po zakończeniu kuracji z powrotem wszczepić do organizmu. Ponadto zmienia się sama technika leczenia. Zamiast np. codziennych zastrzyków czy kroplówek, pacjentowi czasowo wszczepia się pojemnik z lekami, które (według wcześniej ustalonego programu) są w odpowiednich dawkach pompowane do chorego narządu. W niektórych przypadkach w pobliże nowotworu można też wszczepić mały pojemnik z materiałem radioaktywnym, który działa wtedy bezpośrednio na guz. Jest to wygodne dla chorego, ponieważ nie musi zgłaszać się na naświetlania, ale co ważniejsze - pozwala znacznie skrócić czas radioterapii oraz zmniejszyć jej skutki uboczne. Unowocześnia się także aparaty do naświetlań z zewnątrz. Dzięki temu można bardzo precyzyjnie dostarczyć dawkę promieniowania do samego guza lub ściśle określonego obszaru leczonego narządu. Dawki te i plan naświetlań ustala się w ten sposób, by były jak najmniej szkodliwe dla zdrowych komórek. Od niedawna również laser znalazł zastosowanie w walce z rakiem. Jest to tzw. terapia fotodynamiczna. Polega na wstrzyknięciu do krwioobiegu substancji, która dostaje się do wszystkich komórek, ale szybko opuszcza zdrowe, pozostając w nowotworze. Wtedy promienie laserowe kieruje się w miejsce występowania zmiany, powodując śmierć komórek rakowych.
Szczepionka na raka macicy
Prawie wszystkie przypadki raka szyjki macicy powoduje wirus HPV. Jeden z jego szczepów (HVP-16) odpowiedzialny jest aż za połowę tych nowotworów. Właśnie przed tym szczepem chroni szczepionka wynaleziona przez naukowców amerykańskich. Jej skuteczność badano na grupie 1500 kobiet w wieku 16-23 lat (wtedy zakażenia wirusem zdarzają się najczęściej). Przez sześć miesięcy połowa badanych otrzymywała placebo (nieaktywną leczniczo substancję). Po tym czasie u 41 kobiet stwierdzono zakażenie, zaś u 9 zmiany przedrakowe. Natomiast w grupie, której podano po trzy dawki szczepionki, nie było ani jednej infekcji.
Po co bada się markery?
Nazywa się je również znacznikami. Są to substancje chemiczne, wytwarzane przez różne nowotwory. Na przykład tkanka rakowa piersi, płuc i jelit produkuje marker zwany CEA. Jeśli więc badanie krwi wykaże wysoki poziom CEA, świadczy to o dużym prawdopodobieństwie choroby nowotworowej któregoś z tych narządów. Oczywiście, aby postawić dokładną diagnozę, konieczne jest przeprowadzenie jeszcze in- nych badań, ale oznaczenie markera pozwala się zorientować, gdzie szukać raka. Badanie markerów nowotworowych jest jednak najbardziej przydatne do monitorowania pacjentów w trakcie leczenia i po jego zakończeniu. Spadek poziomu tych substancji świadczy wtedy o skuteczności terapii, natomiast ich ponowny wzrost o nawrocie choroby. Warto jednak wiedzieć, że nie tylko nowotwory, ale również niektóre choroby zapalne, np. reumatyczne, mogą powodować niewielki wzrost stężenia pewnych markerów.
Piersi będą chronione?
Leki znane od lat czasem nagle okazują się dużo bardziej przydatne, niż podejrzewano. Tak stało się m.in. z tamoksyfenem, który jest od dawna stosowany w leczeniu raka piersi (zmniejsza ryzyko nawrotu choroby u kobiet po mastektomii). Opublikowane niedawno wyniki badań nad tym lekiem wykazały, że może on także zapobiegać powstawaniu nowotworów u młodych kobiet obarczonych genetycznie (rak piersi w rodzinie) dużym ryzykiem zachorowania. W Stanach Zjednoczonych tamoksyfen już został dopuszczony jako lek w profilaktyce raka piersi. Stosowany jest tam u kobiet z grup wysokiego ryzyka. Wiadomo jednak, że jego wieloletnie przyjmowanie wiąże się z pewnym niebezpieczeństwem, np. zwiększa zagroże-nie rakiem trzonu macicy. Jest jeszcze jeden lek - raloksyfen - stosowany dziś do leczenia osteoporozy. Badania wykazały, że on również może zapobiegać rakowi piersi: kobiety, które go przyjmują, chorują około pięćdziesięciu procent rzadziej, podobnie jak po tamoksyfenie. Poza tym raloksyfen nie zwiększa ryzyka nowotworu trzonu macicy, dlatego naukowcy wiążą z nim duże nadzieje.
Zmutowany wirus hamuje raka
Dzięki inżynierii genetycznej przed onkologami otwierają się zupełnie nowe możliwości. Ostatnio wykorzystali je do walki z nowotworami głowy i szyi. Rak tych narządów jest bardzo trudny do leczenia, ponieważ guzów często nie daje się usunąć chirurgicznie. Dlatego standardowe metody okazują się zawodne w mniej więcej 30 procentach przypadków. Za to nowa terapia przyniosła znakomite efekty. Kluczem do sukcesu okazało się połączenie znanych od lat leków przeciwnowotworowych z wirusem o kryptonimie ONYX-015. Przedtem jednak wirus został genetycznie zmodyfikowany w taki sposób, by atakował wyłącznie komórki, które nie posiadają prawidłowej wersji genu p53. Ten "zły" gen bardzo często występuje właśnie w komórkach nowotworów rozwijających się w obrębie głowy i szyi. Wirus uwra- żliwiał komórki rakowe na niszczące działanie leków. W ten sposób udało się zahamować rozwój, a nawet zmniejszyć rozmiary nowotworów u niemal wszystkich chorych poddanych takiej terapii. Nowa metoda ma na razie jedną poważną wadę: wirus, żeby zadziałał, musi być wstrzyknięty bezpośrednio do guza. To oznacza, że ta terapia nie likwiduje przerzutów. Rozpoczęto już jednak pracę nad wersją wirusa, którą możnaby np. wstrzykiwać dożylnie i działałaby na ogniska nowotworu w całym organizmie.
Wielkie nadzieje
Poszukiwania nowych metod walki z rakiem prowadzone są na całym świecie. Podczas ostatnich miesięcy naukowcy informowali o kilku kolejnych osiągnięciach, które - miejmy nadzieję - przybliżają nas do całkowitego zwycięstwa nad tą chorobą. l Odkryto substancję zwalczającą raka skóry. Mowa o produkowanej przez rośliny liliowate cyklopaminie. Substancja ta hamuje rozwój komórek rakowych i pomaga im wrócić do normalności. l Odnotowano sukces w doświadczeniach z leczeniem raka mózgu. Eksperymenty polegały na wstrzykiwania do organizmu neuronalnych komórek macierzystych (mogą się z nich rozwinąć dowolnego rodzaju komórki nerwowe). l Udowodniono, że kobiety z rakiem jajnika po wyleczeniu mogą zachodzić w ciążę i rodzić zdrowe dzieci. Warunkiem jest wczesne wykrycie choroby, co pozwala usunąć wyłącznie guz, a nie cały jajnik, a następnie zastosować chemioterapię. - Skonstruowano nanogenerator, twór polujący w organizmie na komórki rakowe. Nazwa "nano" pochodzi od jego nanoskopowej wielkości (nanometr to jedna miliardowa metra); "generator" - bo wytwarza zabijające raka promieniotwórcze cząstki. Trzon nanogeneratora stanowi tzw. przeciwciało rozpoznające komórki rakowe. Wypo-sażone jest w atom pierwiastka promieniotwórczego. Po wstrzyknięciu nanogenerator krąży tak długo w krwiobiegu, aż natrafi na komórkę nowotworową. Wtedy wnika do jej środka i emituje zabójcze dla niej promieniowanie.





